piątek, 11 marca 2016

Barokowa Ragusa, czekoladowa Modica

W styczniu 1693 r potężna erupcja Etny spowodowała wielkie trzęsienie ziemi, które obróciło w gruzy 45 sycylijskich miast. Zginęło wtedy około 60 tys. ludzi a skutki trzęsienia były odczuwane aż na Malcie. W Katanii z 20 tys. mieszkańców śmierć poniosło 16 tys. W Ragusie ponad połowa. Po tym wielkim kataklizmie miasto zostało odbudowane w dwóch częściach. Przed laty przeczytałam w przewodniku Pascala, że rozpadlina między dwoma częściami  miasta powstała właśnie w wyniku tego terremoto.  Na miejscu antycznej Hybla Heraea według średniowiecznego planu powstała Ragusa Ibla, którą zamieszkali lepiej urodzeni. Na sąsiednim wyższym wzgórzu rozsiadła się Ragusa Superiore - mieszczańska. Bardziej nowoczesna z dobrze prosperującą gospodarką. W okolicy wydobywa się nawet ropę naftową i jest rafineria. Szczerze mówiąc podczas kilku pobytów w Ragusie nie zauważyłam tej petrochemicznej działalności. 
Ragusa Superiore i Ragusa Ibla
Wszystkie miasta w tej części Sycylii - w Val di Noto - odbudowane po trzęsieniu ziemi są kwintesencją późnego baroku. Dlatego zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Znalazły się tam nie tylko barokowe zabytki Ragusy, ale również miast takich jak Caltagirone, Catania, Noto, Scicli, Modica, Palazzolo Acreide, Militello in Val di Catania.
Byłam w Ragusie kilka razy, ale wciąż nie znam miasta wystarczająco. Lubię jej nastrój. Głównie przemierzam uliczki, place i schody Iblii. To również powód żeby jeszcze raz tam pojechać.
Katedra San Giovanni Battista
W Ragusa Superiore trzeba zobaczyć imponującą katedrę San Giovanni Battista. A potem w dół, za tabliczkami z napisem Ibla. Na jednym z ostatnich zakrętów na Corso Giuseppe Mazzini, w pobliżu kościoła Santa Maria delle Scale, trzeba na chwilę się zatrzymać. Na samym zakręcie jest po lewej stronie szeroki chodnik, na którym można na parę minut zaparkować. Stąd roztacza się piękny widok na położoną na sąsiednim wzgórzu, trochę niżej, Ragusę Ibla. 
Ragusa Ibla



Iblę zwiedza się pieszo, choć samochody są wszędzie, ale należą do mieszkańców. Przed laty, jeżdżąc na ślepo w poszukiwaniu parkingu, przejeżdżałam przez plac na którym znajduje się duomo. Nie potrafię tej trasy odtworzyć. A nawet gdyby to się udało, to obecnie wjazd do centrum starówki jest kontrolowany elektronicznie, nie radzę więc zapuszczać się tam samochodem. Samochód trzeba zostawić na dole. Gdy na niewielkim placu (Piazza della Republica) po lewej pojawi się kościół Anime Sante del Purgatorio - z szerokimi schodami, na którego ogrodzeniu jest mnóstwo tabliczek wskazujących drogę, m.in do duomo, trzeba rozglądać się za parkingiem.

Kościół Anime Sante del Purgatorio - stąd w górę
Czasami uda się znaleźć miejsce za siedzibą karabinierów i hotelem Palazzo degli Archi. Tam Corso Don Minzoni rozszerza się, z jednej strony nie ma domów i po lewej wzdłuż są miejsca parkingowe. I o dziwo, nie trzeba płacić, w każdym razie tak było podczas mojego ostatniego pobytu. Do godziny 20:00 można spokojnie parkować, później są to miejsca mieszkańców Iblii.
Stąd można, wróciwszy w stronę kościoła, pójść w górę, w kierunku duomo San Giorgio. Jeżeli nie będzie miejsca na Corso Don Minzoni to zaraz niżej jest duży parking. Najlepiej pojechać na koniec parkingu i po schodach wdrapać się z powrotem na Via Don Manzoni. Via del Mercato zaprowadzi do pięknego barokowego duomo. Kościół stoi w górze placu, tu wszędzie jest pod górę, a prowadzą do niego wielkie piękne schody. Na placu rosną imponujące palmy. Jest dobra lodziarnia, kawiarnie, restauracje. Naprawdę piękne miejsce. Węższe i szersze uliczki pnące się w górę, aż na sam szczyt wzgórza, skąd roztacza się wspaniały widok. Warto się zasapać, żeby tam dotrzeć i popatrzeć z góry na kopułę duomo. No i jeszcze Giardino Ibleo, piękny stary park gdzie można odpocząć w cieniu drzew. Główna aleja obsadzona wielkimi palmami robi wrażenie.



Duomo di San Giorgio






Kopuła duomo 



Święty Jerzy, patron Ragusy
W połowie lipca gości w Ragusie muzyka poważna, jazzowa, w każdym zakątku można posłuchać koncertu. To Ibla Grand Prize. Muzyka rozbrzmiewa z każdego podwórza, placu, sali. Jest wszędzie w upalne wieczory.
 Na obrzeżach Ragusy możemy zajrzeć do Centro Commerciale "Ibleo", gdzie znajduje się dobry sklep z butami - Tata. Jest jeszcze Pittarosso i Scarpe& Scarpe, więc raj dla chcących kupić buty. A stamtąd, po zakupowej przerwie, do następnej barokowej perełki. Gdy pierwszy raz przejeżdżałam przez Modicę wjechałam w górę, spodziewając się tam jak zwykle we Włoszech starówki. Niestety trafiłam na nowe miasto, które zazwyczaj znajduje się u stóp starówki. W Modice najładniejsza stara część położona jest na dole. To znaczy główna ulica jest na dole, a miasto rozsiadło się wyżej na zboczu doliny. Schodami, uliczkami trzeba wspiąć się do pięknego barokowego duomo, spod którego roztacza się rozległy widok na miasto i jego łupkowe dachy. 








Ale Modica to nie tylko piękna architektura. Miasto słynie z wyrobu czekolady. Nie ma tu fabryk, tylko rzemieślnicze wytwórnie produkujące brązowy przysmak według starych receptur. Czekolada z Modiki ma zupełnie inny smak. Jest nieco chrupka, matowa. Najbardziej lubię czekoladę gorzką z peperoncino, albo z solą. Kupiłam kiedyś czekoladę z peperoncino jakiejś bardzo znanej firmy, ale to zupełnie co innego. W małym zaułku, tuż przy głównej ulicy, wchodzi się do Antica Dolceria Bonaiuto, gdzie czekolada jest najlepsza. Można kupić tu też skórki pomarańczowe (jak również z cedro) smażone w miodzie. Niepowtarzalny smak.




'Mpanatigghi  ciastka w kształcie półksiężyca (jak pierogi) nadziewane mięsem, orzechami i czekoladą to chyba dla nas najbardziej oryginalny tutejszy specjał. Zabierano je jako prowiant na drogę, ponieważ były bardzo trwałe i pożywne. Zachowują świeżość do 3 tygodni po upieczeniu. Są nazywane ravioli da viaggio, czyli podróżne. Jadłam, niezłe, ale wolę aranciatę w miodzie.

Za to nucatoli są wyśmienite. Skręcone rurki z kruchego ciasta nadziewane masą z miodu migdałów, orzechów, suszonych fig i innych bakalii. Słodkie, tak jak wszystkie południowe słodycze. Ale bez specjalnego wysiłku można je zrobić samemu i na przykład do ciasta dodać tylko odrobinę cukru a do nadzienia nieco mniej miodu.
W Modice jest wiele wytwórni czekolady. I każda jest dobra, ale Bonaiuto lubię najbardziej.
Z Bonaiuto juz zjedzona, została z Antica Dolceria Rizza
Modica, Ragusa i cała ta okolica słynie też z oliwy. L'olio extra vergine DOP (Denominazione di Origine Protetta) -  Tonda Iblea, Moresca i Nocellara Etnea. Te nazwy warto zapamiętać. Oliwa z Monti Iblei uznawana jest za najlepszą na Sycylii. I jest najdroższa. Butelka 0,75 litra kosztuje około 18 - 20 euro. Warto kupić, żeby smakować tę znakomitość tylko z chlebem i solą. Starczy na długo.

poniedziałek, 7 marca 2016

Civita di Bagnoregio - miasto otoczone przepaścią, Parco dei Mostri - potwory w krzakach


Widok jest niezapomniany - dolina, na środku której, na skalistym wzniesieniu o stromych zboczach, jest maleńkie stare miasteczko. Z każdej strony przepaść. Z sąsiednim miastem Bagnoregio, położonym na klifie po drugiej stronie doliny, łączy je wysoki i wąski most. Tak wąski, że nie przejedzie nim żaden samochód a jedynie motorki i rowery. Włoskie miasto bez samochodów to cud. A on się zdarza właśnie tu, w Civita di Bagnoregio. W Lacjum, pomiędzy Orvieto a Viterbo.
Jak tam dotrzeć. W Bagnoregio poprowadzą do Civity drogowskazy. Trzeba przejechać całe miasteczko. Gdy kończą się wysokie mury pojawia się brązowy drogowskaz w prawo - Civita  il paese che muore. Najpierw jednak należy pojechać dalej prosto, do końca drogi, gdzie jest spory płatny parking i schody którymi można zejść do mostu. Zatrzymać się przy kawiarni Caffe Belvedere (belvedere to piękny widok) położonej na końcu drogi, aby popatrzeć na Civitę z drugiego brzegu doliny. Lepsze zdjęcia wychodzą po południu, bo słońce mamy wtedy z tyłu, lub co najwyżej z boku. Widok jest niesamowity.  Po napatrzeniu się i zrobieniu zdjęć wracamy i jedziemy drogą dalej w dół, aż pod filary mostu, gdzie można wygodnie zaparkować. Bywam tam zwykle poza sezonem wakacyjnym, więc są miejsca. W lipcu czy sierpniu może być problem, ale warto sprawdzić. Kiedyś parking pod mostem był bezpłatny, lecz podejrzewam, że dzisiaj już ma niebieskie linie. 
Il paese che muore oznacza miejscowość która umiera. Tak było przed kilku laty. Civita wyludniała się w szybkim tempie. Puste domy. Vendesi - czyli na sprzedaż - na co trzecim domu. Ale to już się odwraca. Miasteczko ze względu na swoją urodę przyciąga szczególnie zagranicznych kupców. Na szczęście nikt tu nie uważa, że lepiej aby popadło we włoską ruinę, niż miało trafić w zagraniczne ręce.
                       
Wzgórze na którym stoi, założona przez Etrusków przed 2500 laty, Civita to skała tufowa, łatwo podlegająca erozji, zagrażająca średniowiecznym domom. Potrzebne są pieniądze na ratowanie miasteczka, dlatego od 2013 roku pobierana jest opłata (1,5 €) za wejście do Civity. To niewiele, warto zapłacić i przyczynić się do ratowania tej perełki zaliczanej do najładniejszych miejscowości Italii (i borghi piu belli d'Italia).
Jeżeli ktoś nie lubi tłumów, to nie polecam wypadu do Civity w ostatnim tygodniu lipca i pierwszym sierpnia. Chyba że jest wielbicielem jazzu, bo wtedy odbywa się tutaj festiwal jazzowy.
Most do miasta jest długi i prowadzi pod górkę. Wspinaczka trwa z 10 minut i na górę dochodzimy zasapani. Jedyna zaleta, że nawet podczas upałów wieje tutaj wiatr. Do miasta wchodzimy głęboką Porta Santa Maria z charakterystycznymi posągami lwów trzymających ludzką głowę. Można tu chwilę w chłodzie odpocząć. Jest to jedyne wejście do miasteczka, kiedyś było 5 bram w murach dookoła. Trzęsienie ziemi w XVII w. i erozja uporały się z fragmentami miasta.
Będzie ciężko...
Już niedaleko
                       
W miasteczku urodził się święty Bonawentura, gdy tu mieszkał nazywał się Giovanni Fidanza. Legenda mówi, że w grocie etruskiej (teraz to grota św. Bonawentury) spotkał świętego Franciszka, który go uleczył, z nieuleczalnej choroby. I od tego zaczęła się jego droga do świętości. Był generałem zakonu franciszkanów, bardzo wykształcony, uznawany obok Tomasza z Akwinu za największą postać XIII  wieku. Jest patronem matek oczekujących potomstwa, dzieci, robotników i teologów. Patronką miasta (i 18 innych włoskich miejscowości a także Łowicza) jest święta Victoria, której relikwie znajdują się w chiesa San Donato. I nie tylko urna z relikwiami, ale przezroczysta trumna z figurą świętej. Gdy weszłam do kościoła - deja vu - już taką trumnę ze świętą Victorią widziałam, w kościele w Rzymie. Niestety nie pamiętam w którym, bo zwiedzałam ich wtedy dziesiątki.  A ponoć ciało świętej znajduje się w klasztorze w Sassari na Sardynii. Jak wiadomo każde miasteczko włoskie ma kolekcję swoich patronów i świętych oraz relikwi.
Średniowieczne domy, stary młyn, chiesa San Donato na głównym placu, ukwiecone uliczki i placyki, malownicze zaułki kończące się widokiem na dolinę calanchi (charakterystyczne pożłobione strome zbocza występujące w wielu miejscach Włoch).







                                                             










Można w miasteczku przenocować (drogo), coś zjeść. Jeżeli chce się tutaj skorzystać w barze z toalety, co we Włoszech jest przyjęte i najczęściej nic nie kosztuje, to trzeba cokolwiek wypić, bo bagno jest tylko dla klientów. W takim miejscu są zapewne ograniczenia w zaopatrzeniu w wodę.
Z Civity warto pojechać  na południe, do Bomarzo, gdzie znajduje się Parco dei Mostri, atrakcja szczególnie dla dzieci. Droga jest trochę skomplikowana, ale to tylko około 35 km. Trzeba wrócić do Bagnoreggio i po dojechaniu do głównej ulicy wziąć kierunek na Viterbo. Najpierw  droga SP 6. Po kilku kilometrach pierwszy rozjazd w lewo, kierunek Vetriolo, San Michele in Teverina SP 132. W Civitella d'Agliano na stop-ie dalej prosto, jak prowadzi dochodząca z boku główna kręta SP 5 Teverina. Dojeżdżamy nią do SP 19 i tam już pojawia się tablica z nazwą Bomarzo, od którego dzieli nas 18 km. W prawo, i cały czas główną drogą. W localita Pisciarello stoją 2 radary, duże, pomarańczowe, widać je dobrze. Pierwszy zaraz za tablicą sygnalizującą rozjazd a następny w środku miejscowości. Przez wąski tunel pod torami jedziemy dalej prosto. W pewnym momencie droga zbliża się do Tybru, ale przez krzaczory prawie go nie widać. Za kilka kilometrów szosa kończy się na poprzecznej, skręcamy w prawo i już tylko 4 km. Zaraz za tablicą z nazwą Bomarzo skręca się w prawo co obwieszczają stosowne tablice.
Parco dei Mostri, czyli Park Potworów (znany też pod nazwą Sacro Bosco, co znaczy Święty Las) powstał w XVI wieku. Wśród drzew parku pojawiają się omszałe skalne rzeźby mitologicznych postaci, gigantycznych zwierząt i dziwnych stworzeń. Można wejść do gęby potwora i posiedzieć tam na kamiennej ławce. 







I najfajniejsza atrakcja - krzywy dom (Casa Pendente), w którym nie można utrzymać równowagi. Radzę chodzić przy ścianach. Dom jest pochyły we wszystkich płaszczyznach i nasz błędnik głupieje. Znajduje się na końcu ogrodu, za amfiteatrem.

 

















W górnej części ogrodu położona jest Świątynia Wieczności upamiętniająca Giulię Farnese, ukochaną żonę  Piera Francesco Orsiniego, zwanego Vicino, który po jej śmierci przez 25 lat tworzył Parco dei Mostri. Chciał żeby był to unikalny, niepowtarzalny zbiór rzeźb. I chyba mu się udało.  Po śmierci Vicino park był coraz bardziej zaniedbany. Dopiero w 1949 r został odkryty przez włoskiego historyka sztuki Mario Praza oraz malarza Salvatora Daliego.  Daliemu, ekscentrykowi, ten dziwny park musiał się podobać. Nakręcili o Sacro Bosco film. Obecnie park jest własnością rodziny Bettini. Został uporządkowany i udostępniony zwiedzającym.
Świątynia Wieczności
Park jest czynny przez cały rok w godzinach 8:30 - 19:00 od kwietnia do sierpnia, a w pozostałe miesiące od 8:30 do zachodu słońca. Bilet dla dorosłych kosztuje 10 euro a dla dzieci w wieku 4 - 13 lat 8 euro. W parku nie można urządzać sobie pikniku (jest specjalna strefa poza parkiem), nie wolno palić, wspinać się na rzeźby, biegać (chyba nie dotyczy to bawiących się dzieci) i używać profesjonalnego sprzętu fotograficznego.
Z Bomarzo bardzo blisko jest do wjazdu na drogę szybkiego ruchu SS 675 biegnącą pomiędzy Orte (przy autostradzie A1) a Viterbo.