Google+ Followers

środa, 5 czerwca 2013

Piękna Tropea

Jeszcze o Tropei i okolicach. To rejon wart zobaczenia. Linia brzegowa jest tutaj niezwykle urozmaicona. Niektóre miejscowości dochodzą do morza, inne znowu usadowiły sie na wysokim klifie. Morze, szczególnie oglądane z góry, przybiera nieprzyzwoicie piękne kolory. Kto przyjeżdża tutaj na plażę, to raczej niech wybierze Marina di Zambrone z piaszczystą piękną plażą a nie Tropeę czy Capo Vaticano, gdzie na plażę trzeba dojeżdżać czy dochodzić na dół. Tylko niewielka część Tropei leży na poziomie morza.
Miasteczko jest urokliwe, przepiękne widoki na morze i na kościół Santa Maria dell'Isola usadowiony na  położonym niżej półwyspie, tuż obok piaszczystej plaży.
 
W uliczkach Tropei jest mnóstwo sklepów, można kupić tu słynną czerwoną cebulę i przetwory z niej, a także  peperoncino nazywane kalabryjską viagrą.
 

Peperoncino zajmuje w kalabryjskiej kuchni czołową pozycję. Jada się tutaj ostro. Najbardziej znana jest chyba n'duja - gruba, miękka (nadaje się do smarowania) kiełbasa z wieprzowiny z dużą ilością papryki ostrej i słodkiej, wędzona i dojrzewająca przez kilka miesięcy. Jest czerwona od papryki, ale jak może być inaczej skoro peperoncino stanowi jedną drugą lub jedną trzecią składu kiełbasy. 
Kiedyś przeczytałam w przewodniku Pascala, że w Tropei jest najwięcej lokali gastronomicznych na metr kwadratowy. Istotnie co krok tutaj ristorante, trattoria, pizzeria, bar, cafe. Ale gdy poczytałam wystawione przed lokalami karty dań to w zasadzie są bardzo podobne, różnią się przede wszystkim cenami. I nie powiem żebym była zadowolona z tego co jadłam, a i wino było takie niespecjalnie dobre. Bardzo często się zdarza, że w miejscowości pełnej turystów jest masowe żywienie. Większość z turystów nie zna się na miejscowej kuchni, więc nie wybredzają, uznają że tak ma być. Trzy razy jadłam kolację w tej okolicy (Tropea, Ricadi, Zambrone) i za żadnym razem nie byłam zachwycona zawartością talerza.
Najbardziej lubię jeść tam gdzie przychodzą miejscowi. To się zawsze sprawdza. Dlatego jestem niepocieszona, że w Cerrelli, koło Altavilla Silentina, gdzie nocowałam dzień wcześniej, zamknięto moją ulubioną ristorante "Addo zi Miche". Jakież tam było pyszne jedzenie! Niedaleko jest inna restauracja, niezła, ale niestety nie będę z utęsknieniem czekała przez rok, żeby w niej zjeść. Trzeba zmienić miejsce.
Ale wracajmy do Tropei. Jest niedaleko jeszcze jedno miejsce, którego nie można ominąć - Capo Vaticano. Widok  niezapomniany. Lepiej jest przyjechać tam po południu ze względu na lepsze oświetlenie przez słońce padające od strony morza. Po wjeździe do miejscowości, gdy drogi się rozwidlają nie należy jechać w lewo w dół, ale w prawo do punktu widokowego na końcu drogi. Jest tam kawiarnia ze świetną kawą. Przez kilka lat pracowała w niej Polka, ale jakiś czas temu wyjechała do Belgii. Zaraz za kawiarnią widokowy taras i panoramiczna ścieżka po zboczu.
Widok na strome cyple oddzielone piaszczystymi zatoczkami na zawsze pozostaje w pamięci.
 
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz