Google+ Followers

sobota, 22 listopada 2014

Na południe - Certosa di San Lorenzo in Padula

Prawdziwe Włochy są już tylko na południu. Dlatego lubię zanurzyć się w boczne drogi na południe od Salerno. O Cilento, to końcówka Kampanii, już pisałam. Jeszcze zostało mi  tam trochę dróg do przejechania, trochę miejsc do opisania, więc na pewno jeszcze tam się wybiorę.
Jeżeli już dotrzemy na południowy kraniec Kampanii bezwarunkowo trzeba zwiedzić barokowy klasztor kartuzów pod wezwaniem św Wawrzyńca w Paduli
Monumentalny kompleks zajmujący powierzchnię ponad 50 tys m.kw (ponad 5 hektarów) ma największe na świecie chiostro (krużganki) o powierzchni 12 tys m.kw . otoczone 84 potężnymi kolumnami.



Wnętrze mieści przeszło 320 komnat,  jest 13 dziedzińców, 52 klatki schodowe, ponad 40 fontann, piękne ogrodyKlasztor założony został w 1306 roku przez Thomasa Sanseverino. Jego budowa trwała prawie 500 lat, w czasie których był wielokrotnie przebudowywany i rozbudowywany. W drugiej połowie XX wieku w części zabudowań klasztornych zostało utworzone Muzeum Archeologiczne.
Mnisi już tutaj nie mieszkają, można więc klasztor zwiedzać. Czynny jest cały tydzień, oprócz wtorku, od 9.00 do 19.00. Bilety normalne kosztują 4 euro, ulgowe 2 euro, za darmo wchodzą obywatele UE, którzy nie skończyli 18 lat i w wieku powyżej 65 lat .


















Trzeba się sporo nachodzić, żeby wszystko obejrzeć. Ale warto. Kościelne wnętrza są pięknie zdobione, to barok charakteryzujący się ozdobnością. Można też wejść do celi, która wcale nie jest mała - składa się z dwóch a czasami nawet trzech obszernych pomieszczeń. Zupełnie wygodnie tu się żyło mnichom.
Prowadzili produkcję rolniczą, przetwórczą. Klasztor świetnie prosperował aż do końca XVIII wieku. W 1807 r certosa została zlikwidowana a mnisi zmuszeni do jej opuszczenia. Wynieśli się zabierając zgromadzone dobra. Za kilka lat mnisi wrócili jeszcze do klasztoru, ale nie odzyskał on poprzedniej świetności. W 1866 r zakonnicy ostatecznie opuścili Padulę. Certosa stała się pomnikiem narodowym.
W czasie pierwszej wojny światowej (grande guerra jak mówią Włosi), był na terenach klasztornych obóz jeniecki, w którym przebywało 10 tys. Czechów i Słowaków. Stworzyli oni później legion walczący na północy Włoch. Również podczas II wojny byl tutaj stalag. W latach 60. rozpoczęto renowację klasztoru, podupadłego przez czas gdy stał pusty.  Klasztor odzyskał swoje imponujące piękno.

 
 Koniecznie trzeba wejść do ogromnej kuchni z wielkim piecem z kolorowych kafli, okapem, kamiennymi zlewami i stołami. To tutaj, jak głosi legenda, usmażono jajecznicę z 1000 jaj dla Karola V (XVI w) i jego gości.
Aby dojechać do klasztoru trzeba opuścić autostradę A3 zjazdem Buonabitacolo, Padula. Klasztor leży u stóp wzgórza, na którym usadowiło się miasteczko Padula - widać je ponad dachem chiostro. Jest tutaj duży parking, z którego trzeba pod górę pójść do wejścia. Ale znacznie lepiej parkuje się na ulicy biegnącej w górę, czasami uda się postawić samochód w cieniu drzew bardzo blisko bramy. Oczywiście nie w weekend i nie w sezonie.


2 komentarze:

  1. Wygląda imponująco, a zwłaszcza klasztorna kuchnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musieli mieć gdzie smażyć te 1000 jaj. Bylam tam 2 razy i chętnie bym jeszcze pojechała, żeby obejrzeć samo miasteczko Padula.

      Usuń