Google+ Followers

poniedziałek, 26 października 2015

Apulia - furnieddhu i Citta Bianca

Trulli nie są jedynymi tego typu budowlami w Apulii. Gdy jedzie się wzdłuż morza od Bari w kierunku Polignano a Mare, pomiędzy drogą a pobliskim brzegiem morza pojawiają się stożkowate, jasne niewielkie budowle. 

To furnieddhu lub inaczej pajaru. Nazywane też trullo salentino. Pierwsze słowo trudno wymówić, ale bardzo mi się podoba.
Są zbudowane podobnie jak trulli - a kamieni bez zaprawy. W Salento widzi się je często po dwie - trzy w grupie. Stoją wśród pól i gajów oliwnych. Prawdopodobnie powstały, aby dawać schronienie wieśniakom pracującym na odległych od domów polach. Zarówno przed chłodem jak i upałem.
Furnieddhu można spotkać na całym obcasie włoskiego buta. Przy drodze SP 114 przed Copertino po lewej stronie można zobaczyć "I Palumbi" - potrójne pajaru. Zupełnie nieźle zachowane.
I Palumbi

Najstarsze powstały w X-XI wieku, są mniejsze od budowanych później. Oprócz Salento zdarzają się również w masywie Aspromonte w Kalabrii i we wschodniej części Sycylii. Ale tam nigdy nie wpadły mi w oko. Te na moich zdjęciach znajdują się w Salento. Nie jest łatwo je znaleźć. I Palumbi są położone, jak już wspomniałam, przy drodze sp 114 prowadzącej od morza Jońskiego z San Isidorio do Copertino. Jakieś 3-3,5 km za drugim rondem (w prawo odchodzi droga do Nardo i Gallipoli), tuż przy linii wysokiego napięcia biegnącej w poprzek drogi, można wśród oliwek zobaczyć I Palumbi. Pewno teraz tylko z daleka, bo chyba teren może już być ogrodzony. Trwają prace przy grodzeniu,  to przecież teren prywatny. Być może niedługo będą tam wpuszczać za opłatą...
Copertino jest ładnym miasteczkiem, wartym krótkiego spaceru w swej starej części. Ale jednak warto je porzucić dla Lecce. Piękne barokowe miasto. Lecce pamiętam też z tego, że  w centrum handlowym przy tangenziale, w Ipercoopie kupiłam najlepszy chleb na jaki trafiłam we Włoszech - pane di contadino, żytni na zakwasie. Boski smak, szczególnie na południu.
Copertino
Lecce



















W Salento warto zobaczyć również Gallipoli. Jadąc stamtąd wzdłuż wybrzeża w stronę Taranto mija się ładne miasteczka, piękne złociste plaże. Ale ponieważ nie należę do wielbicielek plażowania nie zgłębiałam tego tematu.
Jednak, żadne z tych miast nie zachwyciło mnie tak jak Ostuni zwane Citta Bianca, czyli białe miasto. Białe domy szczelnie pokrywające wzgórze, widok jest wspaniały. I wędrówka białymi uliczkami. Zachwycające. Byłam tam dwa razy, ale chętnie pojadę jeszcze raz, jeżeli drogi zaprowadzą mnie w pobliże. A pewno zaprowadzą, bo muszę przecież dojechać do Santa Maria di Leuca, na sam koniec obcasa. Tam gdzie przy Punta Meliso spotykają się wody Adriatyku i Morza Jońskiego. Tradycyjnie Punta Meliso jest uznawany za położony najniżej punkt półwyspu Apenińskiego. Jednak z drugiej strony zatoki nad którą leży Santa Maria di Leuca znajduje się Punta Ristola położona 440 m dalej na południe. Ale tradycja to tradycja.










6 km dzieli Ostuni od morza. To Riviera dei Trulli ze złocistymi piaszczystymi plażami, malowniczymi scoglierami (wybrzeże skaliste). Jest tu bardzo ciekawy Parco delle Dune Costiere, z pięknymi wydmami. Raj dla rowerzystów.

A wokół gaje oliwne z ogromnymi kilkusetletnimi drzewami...





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz