Google+ Followers

sobota, 4 października 2014

Włoskie zakupy ciąg dalszy


       Zaczęłam pisać o zakupach czynionych we Włoszech i udało się tylko o butach. Włoskie buty są na całym świecie uznawane za najładniejsze, najmodniejsze. I słusznie, bo one wyznaczają światowe trendy. Na dodatek są wygodne, czego o wielu innych (nawet równie ładnych) nie da się powiedzieć. Nie stać mnie na zakupy tych najlepszych, więc bez żalu patrzę na wystawy butików z obuwiem. Nie ma przy nich cen, to znak, że są one bardzo wysokie.
W słynnej mediolańskiej galerii Vittorio Emanuelle II, tuż obok duomo, są sklepy wszystkich znanych marek. Cen oczywiście się nie wystawia, ale wiadomo, że są zawrotne, tymbardziej że wszystko jest z najnowszych kolekcji. Warto się tu przejść ze względu na atmosferę, zawsze coś się dzieje, jakieś modowe zdjęcia, pokazy. Oglądając wystawy można poznać najnowsze trendy w modzie, żeby wiedzieć czego szukać w zwyczajniejszych sklepach. Idąc od Piazza del Duomo (z białą, koronkową katedrą) po drugiej stronie galerii wychodzi się na plac, przy którym stoi La Scala.
 Tutaj zawsze jest tłum, to serce mody - Mediolan
W popularnych, tańszych sklepach z calzature (to bardzo potrzebne słowo, podobnie scarpe) najwięcej jest butów z tworzyw sztucznych. I są bardzo często śliczne i niezwykle udatnie potrafią udawać skórę. Dlatego trzeba bardzo dokładnie sprawdzać opis pantofla. Napis vera pelle (prawdziwa skóra) na wkładce wewnątrz buta nie odnosi się do całości, ale jedynie do samej wkładki. Pantofel, który kosztuje poniżej 30 euro nie ma prawa być skórzany, co najwyżej wewnętrzna wkładka może być ze skóry. Chyba że jest wielka przecena, wtedy można trafić na świetne okazje, szczególnie jeżeli ma się rozmiar 37 lub 40. Gorzej z tymi najbardziej popularnymi 38 i 39. W tym roku, żeby kupić w Boscaini Scarpe wygodne sandałki z wielokolorowych pasków skóry w moim rozmiarze musiałam jechać do następnego sklepu (z Villafranca di Verona do Sony, kilkanaście kilometrów). Ale warto było, bo z nich nie wychodziłam podczas naszego sycylijskiego lata.
Jak zobaczycie taki sklep to warto doń wstąpić
Ciuchy kupuję przede wszystkim w Oviesse. Tej sieci nie ma w Polsce, choć ciągle jest zapowiadana. Poza Włochami sklepy Oviesse są w Hiszpanii, Grecji, w krajach bałkańskich. Nawet w Bułgarii jest ich 5. Są w Arabii Saudyjskiej, Jemenie i Emiratach Arabskich, w Peru i w Rosji (18). We Włoszech jest ich 618 i ciągle są otwierane nowe. Zawsze idę tam pobuszować. Wszystkie piżamy mam z Oviesse, można je sobie dowolnie kompletować, bo spodnie i bluzki często sprzedawane są oddzielnie. Najgorzej dla mojego portfela jest jeżeli pójdę do działu dziecięcego. Nie mogę się oprzeć, żeby nie kupić czegoś moim wnukom. Ubrania dla dzieci są śliczne, niestety na ogół dość drogie. Jednak zawsze jest mnóstwo przecen, więc można wyszukać rzeczy w dobrej cenie. Zresztą to moja dewiza – kupuj na promocjach. Nie mam potrzeby kupowania czegokolwiek, bo szafy się nie zamykają, ale z Oviesse raczej nie wychodzę bez zakupów. Zawsze wypisuję sobie adresy sklepów na trasie, czasami nawet sprawdzam w google maps czy będzie prosty dojazd. W większości centrów handlowych można spotkać Oviesse. Gdy wchodzi się do sklepu trzeba ze stojaka wziąć dużą szmacianą czarną torbę na długich rączkach i pakować do niej ciuchy warte przymierzenia. To bardzo ułatwia wybieranie. Torba na podłogę, ręce wolne i swobodnie można przeglądać kolejne wieszaki i stosy. W innych sieciówkach jakoś na ten praktyczny sposób nie wpadli.
W Trentino działa sieć sklepów Sorelle Ramonda. Pod jednym dachem ciuchy różnych lepszych marek – Trussardi, Gucci itp. Nowych kolekcji nawet nie oglądam, bo ceny są z kosmosu (dla mnie), ale za to używanie mam na przecenach. Są zawsze i zawsze można coś ciekawego znaleźć za dobrą cenę. Trzeba mieć sporo czasu, żeby wszystko przejrzeć, ale warto.
W mniejszych miejscowościach należy przejść się po butikach, bo można trafić bardzo oryginalne rzeczy w umiarkowanej cenie. W maju w miasteczku Atripalda, koło Benevento, kupiłam kilka fajnych bluzek, właśnie w takim maleńkim butiku. A we wrześniu w Rovereto wszystko w butiku było po 5 euro, a były to naprawdę fajne rzeczy. I jak tu się oprzeć i nie kupić czerwonej bluzki z torebką?
W dużych centrach handlowych (centro commerciale) są te same sklepy co u nas, ale nie tylko. Więc lepiej odpuścić sobie Zarę czy Camaieu a zajrzeć do innych. W sklepach Zuiki można wynaleźć zupełnie fajne ciuchy, takie bardziej luzackie. Można też wejść do Baty, bo we Włoszech są tam zupełnie inne buty niż u nas.
    Niektórzy lubią zakupy w outletach. Jest ich w Italii całe mnóstwo. Coraz częściej powstają takie minimiasteczka outletowe. Jakoś nie mam do nich przekonania. Jedyny outlet który lubię to Stock Family w Nicosii na Sycylii. Nicosia to ładne miasteczko na zachód od Etny. Tuż za miastem jest outlet, w którym kupiłam mnóstwo świetnych ciuchów i butów. Nie byłam już tam ze cztery lata, więc może byłoby warto zajrzeć podczas mojego październikowego pobytu na Sycylii. „Czy coś Ci jest potrzebne?” spyta oczywiście kpiąco moja córka, która zna zawartość moich szaf. I pewno nie pojadę. Staram się brać z niej przykład i podchodzić do zakupów bardziej racjonalnie, ale nie zawsze to się udaje. Chociaż podczas ostatniego pobytu w sklepie Sorelle Ramonda w Trento odwiesiłam z powrotem trzy bardzo atrakcyjne rzeczy...

                        Kosztowały po 20- 25 € a są  oryginalne (Stock Family, Nicosia)
Warto pójść do magazynu Upim. Niestety nie ma ich zbyt dużo, ale kilka znam i chętnie do nich wracam. Jest trochę w stylu C&A, solidne rzeczy, bez ekstrawagancji, duży wybór dla pań o bardziej obfitych kształtach. W Oviesse też jest dział dla puszystych. Taglie comode – to właśnie dla posiadających pewien nadmiar ciała. I bywają tam bardzo ładne rzeczy, które chętnie bym sobie kupiła. Na szczęście mojego rozmiaru nie ma w tym dziale.
Rzadko kupuję we Włoszech bieliznę, szczególnie biustonosze (regiseno). To ze względu na numerację. 1, 2, 3 ,4 ,5 i nawet dalej. Taka numeracja była u nas kiedyś. Dla typowych z miseczką B. Czasami można zobaczyć jakiś stanik z miską C, a z D to już biały kruk. Jedynie w Upimie można coś trafić na bardziej okazały biust (ale poniżej 80 cm obwodu pod biustem). Na szczęście akurat w Polsce nie ma problemu z dobraniem i kupieniem dobrej bielizny.
Jak ktoś lubi targi, to we Włoszech jest tego obfitość. W Palermo w każdy dzień tygodnia jest w jakiejś dzielnicy mercato. Ulice są zastawione straganami, poczynając od owoców i warzyw, a na dywanach kończąc. Od rana do południa ulice żyją handlem, sprzedawcy nawołują klientów. Tu ci ktoś podtyka pod nos pęczek aromatycznej bazylii, tam warkocz czosnku, zimny napój, coś dobrego do zjedzenia, na cały regulator lecą przeboje z płyt podróbek, tłum kłębi się w przejściach. Lepiej trzymać dobrze torebkę, najlepiej z przodu. Sporo jest ciuchów i jakby się miało czas, to na pewno by coś atrakcyjnego znalazło. Ale na ogół czasu brakuje. Raz tylko na jakimś targu w małym miasteczku kupiłyśmy sobie po parze wygodnych spodni z cieniutkiej bawełny. I świetnie służą w upały. Na ogół idę na targ po jakieś miejscowe specjały, albo drobiazgi do domu.
W zasadzie w każdej miejscowości w jakiś dzień w tygodniu odbywa się targ. Spotykałam na nich też Polaków jeżdżących z towarem dostawczym samochodem. Nie był to ich towar, oni zajmowali się tylko obwoźnym sprzedawaniem.
Trzeba uważać, żeby nie zostawić na noc samochodu na ulicy, na której nazajutrz ma być targ, bo raniutko go wywiozą i będzie przykra niespodzianka. We wrześniu w Gubbio musiałam zaparkować daleko od hotelu, a rano nie mogłam przyjechać po bagaże, bo mercato zajęło wszystkie uliczki i plac. Na szczęście właścicielka mogła korzystać z samochodu nawet w czasie targu i odwiozła mnie bardzo skomplikowaną drogą. Teraz już będę sprawdzała czy nie grozi mi oblężenie przez mercato.
We wrześniu miałam fart do targów, trafiałam na nie w prawie każdym miasteczku. Robienie zdjęć było bardzo utrudnione, bo stragany zakrywały zabytkowe budynki. Za to w San Quirico d'Orcia uwieczniłam oryginalną dynię. W Citta di Castello kupiłam piwo z małego umbryjskiego browaru (w butelkach takich jak wino) i przepyszny ser od producentki.
Fontanellato (Emilia-Romagna) niedzielny targ
Mercato na uliczkach San Quirico d'Orcia (Toskania)



4 komentarze:

  1. Warto zajrzeć na targ w Salo' - w każdą sobotę, mają rzeczy super jakości, również znanych marek, a o części spożywczej nawet nie wspomnę - wspaniałe.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję bloga! Widać, że pisany z pasją:) Niebawem wybieram się do koleżanki, która mieszka pod Rzymem i chciałam się zapytać czy znane są Pani jakieś miejsca, gdzie można kupić niedrogo galanterię skórzaną. Dużo tego na allegro ("vera pelle"), ale liczę na to, że u źródła taniej. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję bloga! Widać, że pisany z pasją:) Niebawem wybieram się do koleżanki, która mieszka pod Rzymem i chciałam się zapytać czy znane są Pani jakieś miejsca, gdzie można kupić niedrogo galanterię skórzaną. Dużo tego na allegro ("vera pelle"), ale liczę na to, że u źródła taniej. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że u źródła, czyli we włoskim sklepie wcale nie jest taniej. Dopiero przy znacznych przecenach zakup może być atrakcyjny cenowo. Oczywiście atutem jest ciekawe wzornictwo.Skórzane kupuję tylko buty, natomiast torebki najlepsze i naładniejsze są z tworzywa. Po pierwsze są lekkie i nie trwają wiecznie. Są też w cenach dostępnych dla mnie. Mam w pudle kilka porządnych skórzanych torebek i patrzeć na nie nie mogę, a wyrzucić szkoda, bo wyglądają jak nowe. A takiej za 30 € po jednym czy dwóch sezonach bez żalu można się pozbyć.
    Większość ciuchowych i butowych zakupów robię na północy, tam jest to zagłębie. Gdzie indziej tylko od przypadku, gdy trafi się dobra okazja. W rejonie Rzymu nie robiłam zakupów, Wiem jedynie że Rzym jest drogi a na dodatek lubią turystów nabić w butelkę. Niedaleko od Rzymu, jadąc na południe Via Casilina jest ogromne centrum outletowe w Valmontone, takie miasteczko sklepów. Teraz trwają tam wielkie wyprzedaże, jest chyba ze 20 sklepów z butami i akcesoriami. ale nie mam pojęcia czy cenowo jest to atrakcyjne. Nie miałam do tej pory czasu i potrzeby, żeby tam wstąpić, więc nie mogę nic polecić. W tym roku wybieram się na 3 dni do Rzymu, ale wyłącznie po to, żeby zwiedzić to czego nie widziałam do tej pory.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń